Kilka dni temu pisaÅ‚em o nagich skanerach, coraz częściej instalowanych na lotniskach, majÄ…ce sÅ‚użyć poprawie bezpieczeÅ„stwa. Jak siÄ™ okazuje poprawa bezpieczeÅ„stwa może być znikoma…
Nowe rozbierające skanery miały pokazywać dosłownie wszystko. Począwszy od każdego ukrytego przedmiotu, na (niestety) szczegółach anatomicznych skończywszy. Okazuje się, że choć nie zagrozi nam współpasażer uzbrojony w nóż lub mikroport, to terroryści wnoszący na pokład części składowe bomb mogą czuć się bezpiecznie.
W zeszłym tygodniu ukazał się niemiecki program, w którym przetestowano jeden z budzących kontrowersje skanerów lotniskowych. Sprzęt doskonale poradził sobie z wykryciem telefonu komórkowego oraz noża. Wystarczy obejrzeć film i zobaczyć na własne oczy jak bardzo niedoskonałe potrafią być te urządzenia.
W pewnym momencie skanowany mężczyzna zaczyna wyjmować przedmioty, które nie zostały wykryte przez system skanujący. Między innymi wyciąga z kieszeni pojemnik z termitem. Jest to wystarczająca ilość, aby wykonać katastrofę samolotu (np. poprzez przepalenie poszycia samolotu i w efekcie dekompresji kabiny pasażerskiej).
Sytuacja jest kuriozalna. Godząc się na poważną ingerencję we własną prywatność, można by oczekiwać rozsądnego zabezpieczenia. Główną słabością nowych systemów jest skanowanie boczne. Niebezpieczne przedmioty zostałyby pewnie wykryte podczas dokładniejszego przeszukania, ale w takim razie sens tak dokładnych prześwietleń staje pod znakiem zapytania.

Niby wszystko ok. Lecz mam jedno „ale”. Obraz jaki daje skaner w tym filmie jest znacznie mniej dokÅ‚adny niż w Twoim pozostaÅ‚ych artykuÅ‚ach.